WUD Trójmiasto 2014 – Piotr Bucki


  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Piotr Bucki

Jestem przekonana, że fani tematyki UX (User Experience) słyszeli o zbliżającym się World Usability Day. Także i w Trójmieście zaangażowano się w przygotowanie konferencji poświęconej UX. Więcej informacji na temat wydarzenia przeczytacie na stronie WUD Trójmiasto. W imieniu organizatorów zapraszam Was serdecznie – będzie merytorycznie oraz inspirująco! Ja z kolei zostałam poproszona o przeprowadzenie wywiadów z tegorocznymi prelegentami/trenerami, których będziecie mieli okazję posłuchać 8. listopada w PPNT.

Dziś na przysłowiowej tapecie Piotr Bucki – trener, konsultant, strateg, który poprowadzi warsztat „Content that works – treści wizualne + copywriting w kampaniach na FB”.

Ukończyłeś psychologię, zajmujesz się szeroko pojętym marketingiem, występujesz publicznie… Skąd u Ciebie zamiłowanie do tematyki UX?

Kiedyś mówiłem, że wszystko jest komunikacją. Teraz często mówię – wszystko jest UX. Co oznacza, że jeśli chce się projektować interakcje, relacje i narracje, to trzeba się zaprzyjaźnić z UX. Można to nazwać zrozumieniem, empatią, insightem – dla mnie wszystko to składa się na szeroko rozumiane doświadczenie użytkownika, konsumenta. Ja zajmuję się szeroko rozumianą komunikacją i emocjami, więc w naturalny sposób, gdzieś tam podczas mojej ścieżki zawodowej zahaczyłem o UX i go pokochałem. I pokochałem też UXowców – ludzi, którzy z pasją śledzą, badają, wdrażają i myślą o drugim człowieku, żeby mu było łatwiej.

Czy początkujący właściciel biznesu e-commerce poradzi sobie z zagadnieniem UX przy tworzeniu produktu/usługi czy też raczej powinien zatrudnić osobę, która orientuje się w temacie?

Myślę, że to kwestia indywidualna – są po prostu ludzie, którzy z natury przyjmują optykę drugiej strony i potrafią się wczuć w scenariusz użytkownika. Tym potrzebne jest oczywiście sformalizowanie wiedzy i pewne narzędzia. Na pewno takiej osobie będzie łatwiej, co nie oznacza do końca, że poradzi sobie bez specjalisty. A już na pewno takiego dobrego UXowca potrzebuje ktoś, kto tej empatii jest po prostu pozbawiony. Wiem, że na początku mamy tendencję (wyznaczoną często przez finanse), żeby robić wszystko samemu. Czasem jednak to może nam tylko pozornie przynieść oszczędności. Moim zdaniem nawet konsultacje, czy też audyt UX przyda się każdemu.

Jakie są trzy główne aspekty, które powinniśmy wziąć pod uwagę, jeśli chcemy, by nasz produkt był „user friendly“?

Na pewno powinien być intuicyjny – czyli mieć tak czytelny interfejs jak cheesburger. Jak go dasz do ręki komukolwiek na globie, to będzie wiedział, co z nim zrobić. Stoję też na straży przekonania, że powinien być też ładny. I choć kategorie estetyczne są zawsze subiektywne, to jednak udowodniono w niezależnych badaniach w Japonii i Izraelu, że interfejsy „ładne” są też postrzegane jako bardziej funkcjonalne i łatwiejsze w obsłudze. I ostatni warunek, który dotyczy produktów, które mają wspierać budowanie marki i emotional branding – powinien być spójny z całą wizją brandu.

Lubisz pisać i świetnie Ci to wychodzi. Prowadzisz interesującego bloga, Twoje artykuły publikowane są m.in. na łamach magazynu Dolce Vita. Zainteresował mnie szczególnie jeden artykuł na Twoim blogu – o tworzeniu użytecznych treści, czyli inbound marketing w praktyce. Wspominasz tam o konieczności posiadania tzw. wglądu konsumenckiego – czyli innymi słowy empatii – przez autora tekstu. Po co autorowi ta cała empatia? Czy zgodzisz się, że to kluczowa cecha każdego specjalisty UX?

Empatia, zrozumienie, wgląd, ale też ogólne obeznanie i ciekawość. Po prostu trzeba lubić i chcieć rozumieć ludzi i nigdy ich nie osądzać. Nie można stwierdzić, że to oni są głupi, a nasz interfejs jest super i tylko ta banda go nie skumała i nie doceniła. Wszystko co tworzymy ma budować relacje – marki, produkty. Szczególnie, że już dawno przesunęliśmy się z obszaru ekonomii „potrzeby” w obszar ekonomii „pożądania”. Jeśli chcesz, żeby ludzie pożądali i postrzegali to, co dajesz jako realną wartość, to musisz rozumieć wiele. Pisze o tym zresztą znakomicie Nir Eyal. Ja sam jestem zwolennikiem jak najgłębszego poznania nawyków, zachowań i wzorów myślowych, którymi ludzie się kierują. I to chyba jest właśnie empatia.

Nie mogłam nie zapytać Cię o mariaż marketing & Big Data. Na blogu podajesz „kejsy“ z życia wzięte, obrazujące nieumiejętne wykorzystanie posiadanych danych. A jakieś przykłady godne naśladowania? Mamy coś z rodzimego podwórka?

Szczerze – nie jestem aż takim specjalistą od Big Data. Przykłady, to raczej satyra z tego, co nas otacza i z tego, że przy całej wiedzy na nasz temat, nadal wielkie korporacje nie są mi w stanie niczego zaoferować naprawdę skrojonego na miarę, tylko bombardują mnie masakrycznym telemarketingiem. Big Data stało się już takim frazesem, że wiele osób ma dość tego tematu. Na pewno to potęga, ale ja wolę wspierać się zdobyczami psychologii i neuronauk w rozumieniu człowieka.

Buckiego kojarzymy również z wysyłanych newsletterów (m.in. Travel World Passport), bo chętnie współpracujesz ze startupami. Na co warto zwrócić uwagę przy konstrukcji takiego newslettera? Jak sprawić, by nasi odbiorcy chętniej klikali w otrzymane treści?

Zrozumieć ich i testować swoje tezy. Email to podryw. Jeśli potrafisz zagaić tak, że osoba, którą chcesz poderwać i nie dostać w pysk, to super. Uwielbiam email marketing, bo to narzędzie, które – dobrze wykorzystane – daje możliwość połączenia skali z autentyczną relacją. Możesz poderwać tysiące osób i każda będzie się czuła szczególna. To lubię. Tak podrywać.

Piotr Bucki – trener, strateg, konsultant. Doświadczenie i wiedzę zdobywał, realizując projekty marketingowe m.in. w Grupie Nokaut, Gdańskim Wydawnictwie Psychologicznym, Wydawnictwie Pedagogicznym OPERON, Travel World Passport, NextData, This Is Paper i wielu innych.


  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •